Tylko co to znaczy „szczęśliwe dziecko”? Wątpliwości co do tego, czy dobrze wypełniają swoją misję, brytyjscy rodzice odczuwają przynajmniej 20 razy w miesiącu. 65 proc. z nich określa siebie mianem rywalizujących – przyznają, że podejmują ponadstandardowe wysiłki, by ich dzieci wyróżniały się na tle rówieśników.

Zeszłoroczne badanie potrzeb turystycznych brytyjskich matek i ojców pokazało, że rodzice nie tylko uznają za ważne wspólne wycieczki wakacyjne i oswajanie dzieci z innymi kulturami, ale nie odpuszczają też na co dzień. Wśród obowiązków wymieniali: rodzinne spędzanie czasu z dala od telewizji i gier komputerowych; zabieranie do muzeów i galerii sztuki; pomoc w odrabianiu prac domowych; ograniczanie dostępu do gadżetów i technologii przy jednoczesnym zapewnieniu ciekawych zajęć dodatkowych.

Brytyjczycy dbają również o to, by ich pociechy miały ciekawe tematy do rozmów w gronie rówieśników i nosiły markowe ciuchy.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej