PiS kończy z „sędziokracją”. To nowy termin, który ma przekonać, że sędziowie uzurpowali sobie władzę, której prawo im nie daje. I uzasadnić, że trzeba ową władzę sędziom odebrać.

Władza sędziów to władza sądzenia. Konstytucja nie przewiduje, by sądzić mógł jakikolwiek inny organ niż sądowniczy. Więc niedokładnie wiadomo, jakąż to władzę sędziowie sobie uzurpują. PiS też tego nie potrafi wyjaśnić, dlatego wymyślił termin „sędziokracja”. Co oznacza – niech każdy sam sobie wymyśli.

PiS toruje sobie tym hasłem drogę do przejęcia władzy sądowniczej. To znaczy przejąć ją ma „suweren”. A wybrańcem suwerena jest PiS. A więc to PiS przejmie sądownictwo. Z przyjęciem ostatecznego rozwiązania kwestii sędziowskiej postanowił jednak poczekać do podżyrowania pomysłu na rozpędzenie obecnego składu Krajowej Rady Sądownictwa przez Trybunał Konstytucyjny. Rozprawa wyznaczona na 20 czerwca, w składzie wyłącznie sędziowie PiS-u. Tak dziś w Polsce wygląda kontrola konstytucyjności prawa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej