GRZEGORZ SROCZYŃSKI: Dlaczego pan uciekł?

RAFAŁ MATYJA: Zgorszenie rządami AWS. Miałem coraz większego kaca moralnego, że w tym uczestniczę. Wyższa Szkoła Biznesu w Nowym Sączu zaproponowała mi pracę. I to fajną, bo rektor Pawłowski chciał, żebym stworzył od podstaw Wydział Studiów Politycznych. Skorzystałem z okazji i wyjechałem. Do Warszawy już nie wróciłem.

Zgorszenie rządami AWS na czym polegało?

– Zarządy i rady nadzorcze. Widzi się kolegów, którzy zgodnie z kwalifikacjami mogliby zostać dobrymi urzędnikami, ale prezesami wielkich państwowych firm – nie. A zostawali. Duże projekty ustrojowe stawały się mało ważne. „Wspaniale! Budujmy IV Rzeczpospolitą! Jesteśmy idealistami!”. A potem ktoś nie chce pracować w ministerstwie, bo musi utrzymać rodzinę i interesują go tylko posady w spółkach. Przy czym ta rodzina to żona. Mieliśmy głowy pełne dobrych projektów, ale wszystko grzęzło w realiach partii władzy. Mówiłem kolegom z rządu Buzka: „Płyniemy na Titanicu , już widać górę lodową”. „Przesadzasz” – odpowiadali. Archeologia, zmieńmy temat.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej