Styczeń 2017 r. Przed komisją badającą kulisy afery Amber Gold staje Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki w latach 2007-11. Przewodnicząca Wassermann nie jest zadowolona z jego odpowiedzi. Przerywa mu, rzuca uwagi: „Czy pan ma problemy z pamięcią, z koncentracją, ze zdrowiem, z czymkolwiek? Czy pan w ogóle panował nad tym ministerstwem?”.

Pawlak przyjmuje to ze spokojem, ale posłanka PiS nie przestaje: „Mam wrażenie, że troszkę się pan wyuczył odpowiedzi, natomiast one nie do końca pasują do pytań; niech pan nie obraża inteligencji komisji, inteligencji tysiąca... tysięcy obywateli, którzy nas oglądają i śledzą w internecie na bieżąco”.

Na następnym posiedzeniu wiceprzewodniczący komisji Marek Suski (PiS) stwierdza: „Pan premier Pawlak po prostu bredził”. Wassermann nie przywołuje go do porządku.

Maj 2017 r. Zeznaje Tomasz Kądziołka. W 2012 r. pełnił obowiązki szefa Urzędu Lotnictwa Cywilnego, który miał nadzorować linie lotnicze OLT Express założone przez Marcina Plichtę, właściciela Amber Gold. Kądziołka uprzedza, że przeszedł ciężką chorobę. Na pytania odpowiada z trudem, ale mimo kłopotów z pamięcią i koncentracją stara się robić to jak najdokładniej. Spokojnie tłumaczy, że niskie ceny biletów OLT Express nie oznaczały, że loty miały być z założenia nieopłacalne. Gdy na rynek wchodzą nowe linie, nawet przez kilka lat działają na granicy zysku, by zdobyć klientów. Powołuje się na specjalistów od transportu. Suski żąda nazwisk „tych pana specjalistów”. „O ile pan oczywiście pamięta, bo z pamięcią u pana krucho” – komentuje. „To było dawno... nie pamiętam” – próbuje się usprawiedliwiać świadek. „Dawno i nieprawda” – mówi Suski. I tak dalej.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej