PiS odebrał obywatelom wolność zgromadzeń. A rybom – prawo do wody. Dla obywateli są jeszcze sądy w Rzeczypospolitej. Ryby same się nie obronią.

Ostatnia miesięcznica smoleńska miała być triumfem PiS-u, który sądził, że pozbył się sprzed Pałacu Prezydenckiego Obywateli RP protestujących tam przeciwko łamaniu konstytucji i wykorzystywaniu katastrofy do marketingu politycznego. Sąd Okręgowy w Warszawie wyrwał jednak zęby ustawie, która miała zapewnić PiS-owi przez trzy lata monopol na Krakowskie Przedmieście w dzień każdej miesięcznicy. Obywatele RP zarejestrowali swoją tradycyjną kontrdemonstrację, a wojewoda mazowiecki – człowiek PiS-u – zakazał jej, powołując się na nowe przepisy. Tymczasem Agnieszka Bedyńska-Abramczyk, rozpatrując odwołanie Obywateli RP, uchyliła zakaz wojewody.

Sędzia Bedyńska-Abramczyk pokazała niezawisłość w czasach, gdy każdy nieposłuszny PiS-owi sędzia może się spodziewać w najlepszym razie zablokowania awansu, w gorszym – postępowania dyscyplinarnego albo publicznie ogłoszonego zainteresowania CBA (czego ofiarą padł sędzia rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa Waldemar Żurek).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej