PAWEŁ SMOLEŃSKI: Pojawisz się na obchodach 40. rocznicy SKS organizowanych również przez Andrzeja Dudę?

EWA KULIK-BIELIŃSKA: Nie mogłabym świętować rocznicy SKS z kimś, kto został wybrany, by stać na straży konstytucji, a ją łamie, kto uczestniczy w rozmontowywaniu demokratycznego państwa prawa i sam przyznaje, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków. A już na pewno po jego słowach odbierających prawo do prawdy i patriotyzmu „potomkom zdrajców”...

Miałaś 19 lat, byłaś na pierwszym roku anglistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, szłaś ulicą Szewską, a w bramie pod numerem siódmym wisiały klepsydry.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej