Władza w Polsce Ludowej traktowała konstytucję jak propagandową deklarację. Władza w Polsce PiS konstytucji nie uznaje i publicznie ją zohydza. Jarosław Kaczyński nazwał ją niedawno „postkomunistyczną”. A 3 maja, w święto konstytucji, jej strażnik prezydent Andrzej Duda oświadczył, że za rok ogłosi referendum konstytucyjne, w którym naród wypowie się, jaki powinien panować ustrój. Naród się co prawda już wypowiedział 20 lat temu, ale PiS uważa, że tamten naród dziś się nie liczy.

Dziś naród w większości też, jak wtedy, chce demokratycznego państwa prawa opartego na trójpodziale władzy i poszanowaniu praw człowieka. Ale partia rządząca liczy, że do referendum pójdzie wyłącznie jej elektorat i opowie się na przykład za zniesieniem trójpodziału władzy i niezależności sądownictwa. I choć takie referendum nie będzie wiążące, to Kaczyński będzie mógł takie zmiany wymuszać na opozycji, powołując się na wolę suwerena.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej