Półtora centymetra średnicy i pół centymetra głębokości ma dziura w nodze Anny Urbańskiej. Nie zrobił jej kazuar, skolopendra, wąż ani pająk.

Kazuara na Nowej Gwinei spotkać trudno, to gatunek prawie wymarły, ale jeszcze podczas II wojny światowej przed pazurami olbrzymiego ptaka ostrzegano stacjonujących na wyspie amerykańskich żołnierzy. Na jadowite pająki, węże i skolopendry są przykazania: patrz, gdzie stajesz, noś rękawiczki, nie chwytaj byle czego, zasuwaj zamki w namiocie i hamaku, wytrzepuj rano buty.

Jednym z 68 zębów - najdłuższy zmierzony miał 9 centymetrów - nie nadszarpnął nogi mikrobiolożki krokodyl nowogwinejski, a tym bardziej różańcowy. - To bydlę nawet siedmiometrowe, największy gad. Żeruje w płytkich kanałkach i rzeczkach, które aż się proszą, by spłynąć...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.