Mamuś, Tatuś ratujcie! Mam napisać tekst do świątecznej gazety. Przecież nie będę o treningu pisać. Opowiedzcie raz jeszcze, jak to u nas było z tą Wielkanocą.

Wielki Post to czas na powojennej wsi zdecydowanie najcięższy. Można było zjeść trzy posiłki dziennie (jeśli ktoś miał tyle jedzenia), z czego tylko jeden do syta. A że czas ten zbiegał się z przednówkiem, wiele rodzin głodowało. Przynajmniej łatwiej było znieść ssanie w żołądku, gdy ścisły post narzucała wiara...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.