Redakcja poprosiła mnie, żebym do świątecznego numeru napisał, skąd czerpię optymizm. To nietrudne, pomyślał mój wewnętrzny optymista: żyjemy wszak i tak na najlepszym z możliwych światów. Przyjemność popsuł mi jednak od razu jego pesymistyczny bliźniak, który dopowiedział, że obawia się, iż optymista ma rację. Ale – dodał – gorzej, niż jest, już być nie może. Ależ może, może...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.