Szare komórki aż trzeszczą od elektrycznych wyładowań nieustannie bombardujących zwoje nerwowe. Aż tu nagle... nic. Cisza, spokój. Wyobrażasz sobie taką błogość? Z punktu widzenia fizyki to nic trudnego. Wszyscy mamy pusto w głowie (choć uczciwie trzeba przyznać, że podobnie jak w każdej innej części ciała): atomy, z których się składamy, to w większości pustka. 99,9999999999999 proc. objętości atomu to zupełne nic – malutkie jądro w środku i chmurka elektronów wokół. W makroskali w zasadzie sprawa nie wygląda lepiej – ponad 83 proc. mózgu to po prostu woda. A jednak wciąż coś się w nim kotłuje. Jak to wyłączyć?

Ile mózgu trzeba mieć, by normalnie żyć?

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.