ŁUKASZ GRZYMISŁAWSKI: Co się dzieje z pańskim zapowiadanym od dwóch lat „Makbetem”?

JO NESBO: Gotowy. Trwa sprawdzanie detali, na przykład w którym roku zaczęli produkować pewien typ broni. To ten etap, kiedy już wiesz, że książka nadaje się do druku.

Poprzednie książki z tego zamówionego na szekspirowską rocznicę projektu rozgrywały się współcześnie. A pańska?

– W nieokreślonym, ponurym mieście o cechach Nowego Jorku z lat 70. Ta dekada mnie fascynuje – pamiętamy ją jako dość kolorową, tymczasem trwała zimna wojna, kryzys paliwowy, Wietnam plus ofensywa heroiny i rekordowe wskaźniki przestępczości.

Miałem kilkanaście lat, grałem w piłkę i cały czas próbuję sobie przypomnieć, co wtedy czułem...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.