Prezydentka Świdnicy czeka na mnie na dworcu PKP. Czerwony płaszcz, czarne spodnie, płaskie buty. – Świdnica nie jest na szpilki – wyjaśnia, ale na III Europejskim Kongresie Samorządów założyła je na scenie. – Drodzy państwo – powiedziała w debacie „Sukces na obcasach” – zobaczcie, na czym polega różnica. Wzrostem jestem prawie równa mężczyznom, wyprostowały mi się plecy i automatycznie sprawiam wrażenie bardziej pewnej siebie.

– Koleżanki, pierś do przodu i na barykady! – zachęcała.

Dziś ma płaskie buty, bo pokazuje mi miasto. Najpierw rynek z czterema fontannami i pomnik – ławka, jakich pełno w Polsce. Mogę przysiąść obok odlewu Marii Kunitz, astronomki i autorki traktatu „Urania propitia”. Nigdy nie słyszałam o...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.