Gadomski: Otwórz się na świat, patrioto. Patriotyzm gospodarczy nie służy innowacyjności i kreatywności

Jednym z warunków koniecznych, aby wygrać wybory w Stanach Zjednoczonych, jest podróż kandydata na prezydenta do „pasa rdzy” i obiecanie tam reindustrializacji. W wyobraźni wyborców północno-wschodnia część kraju znów zadymi fabrycznymi kominami, związki zawodowe wynegocjują dobre stawki godzinowe, a Detroit ponownie rozkwitnie. Ludzie mają jeszcze w pamięci stare dobre czasy. Politycy też.

Wiek pary i elektryczności oraz późniejszy rozkwit ośrodków przemysłowych, takich jak Pittsburgh, Zagłębie Saary, Manchester, Newcastle, nadal ciążą w naszej świadomości. Trzeba tylko, oczywiście z zachowaniem norm ochrony środowiska, wprowadzić teraz odpowiednią politykę przemysłową i sprawy wrócą na dobry tor.

Przemysł tekstylny w Manchesterze? Huty w Pittsburghu?

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej