Na ósmej stronie „Poradnika przetrwania”, który otrzymuję na uczelni od chłopaka ze studenckiej organizacji dla erasmusów, jest lista 30 rzeczy do zrobienia w Lizbonie, w tym:

– pójść do baru Chapito,

– pojechać na weekendową wycieczkę z innymi studentami do Porto i Algarve,

– wypić piwo w Apollo Barze,

– zjeść grillowane sardynki,

– zwiedzić wszystkie punkty widokowe w Lizbonie,

– pójść do oceanarium,

– pocałować nieznajomego w imprezowej dzielnicy Bairro Alto...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej