Na ósmej stronie „Poradnika przetrwania”, który otrzymuję na uczelni od chłopaka ze studenckiej organizacji dla erasmusów, jest lista 30 rzeczy do zrobienia w Lizbonie, w tym:

– pójść do baru Chapito,

– pojechać na weekendową wycieczkę z innymi studentami do Porto i Algarve,

– wypić piwo w Apollo Barze,

– zjeść grillowane sardynki,

– zwiedzić wszystkie punkty widokowe w Lizbonie,

– pójść do oceanarium,

– pocałować nieznajomego w imprezowej dzielnicy Bairro Alto.

Są kwadraciki na odhaczanie.

Zaczynam od Bairro Alto. Na budynku przy Rua do Teixeira ktoś napisał na murze: „Erasmus to nie jeden rok w całym życiu. To całe życie w jednym roku”.

Xavier, bohater francuskiego filmu „Smak życia”, mówi po rocznym pobycie w Barcelonie: „Jestem Francuzem, jestem Anglikiem, Hiszpanem, Włochem. Jestem taki jak Europa. Jestem bałaganem”.

Tak jak ja wynajmuje mieszkanie z sześcioma przypadkowymi studentami różnych narodowości.

Na Erasmusie, czyli w raju

Kamienica w dzielnicy Anioły

Jesteśmy nazywani pokoleniem Erasmusa lub generacją E.

– Gdy przejmą stery w nadchodzących dziesięcioleciach, zarówno w Brukseli, jak i w stolicach poszczególnych krajów, będziemy świadkami głębokiego wstrząsu kulturowego – twierdzi niemiecki politolog Stefan Wolff.

„Bo kto, jeśli nie my, powie wreszcie: Koniec z budowaniem Europy ponad naszymi głowami? Wchodzimy w to! – dodaje na swoim blogu „Erasmus w Dortmundzie” Anna Skiba. – Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które ma masowo szansę przekonać się na własnej skórze, czym jest Zjednoczona Europa, a nie nauczyć się jej z gazet i politycznych manifestów. Generacją, która ma szansę Zjednoczoną Europę przeżyć i pokochać”.

Program wymiany studenckiej Erasmus kończy w tym roku 30 lat. W tym czasie w ramach projektu na studia za granicą wyjechało ponad 5 milionów osób.

A zaczęło się skromnie. W 1987 r., gdy Komisja Europejska uruchomiła program, na semestr studiów za granicą zdecydowało się zaledwie nieco ponad 3 tys. osób.

W ubiegłym semestrze o 500 studentów więcej przyjechało do samej tylko stolicy Portugalii.

Jestem wśród nich.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej