OLGA WOŹNIAK: Jest takie zdanie, którym wszyscy panią opisują. Czasem to zresztą jedyne zdanie o pani...

ANNE-FRANCE DAUTHEVILLE:„Kobieta, która samotnie objechała na motorze cały świat” – to można by sobie wyryć na nagrobku.

Rzeczywiście to panią definiuje?

– Tę podróż odbyłam w latach 70. I dzięki niej narodziłam się jako osoba.

Ale potem narodziłam się jeszcze kilka razy. Na przykład wtedy, kiedy miałam 50 lat i zdałam sobie sprawę z tego, że to, że ja coś wiem, wcale nie znaczy, że wszyscy inni też to wiedzą. Pomyślałam wtedy: mam coś do zrobienia.

I co pani zrobiła?

– Podjęłam próbę porządkowania rzeczywistości. Postawiłam sobie pytanie, które stawia chyba każdy z nas: po co jestem? W jakim celu zjawiłam się tutaj, w tym wielkim bałaganie? Jak rozumieć porządek świata? Odpowiedzi na to może oczywiście dostarczyć religia – jest to pewna metoda na odczyt świata, tak samo jak polityka jest sposobem na odczyt społeczeństwa. Ale mnie to nie odpowiada.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej