U podłoża wszystkich osiągnięć zachodniej cywilizacji, od rewolucji naukowej po przemysłową i po samą demokrację, leży wywodzące się z oświecenia przekonanie, że znamy i rozumiemy rzeczywistość; potrafimy ją mierzyć, ważyć, osądzać, wyjaśniać za pomocą rozumowania. Odkąd Kartezjusz pytał samego siebie, skąd możemy wiedzieć, że topniejący wosk jest tym samym co świeczka, uwierzyliśmy, że to rozum – a nie mitologia, wrażliwość, emocje czy instynkt – jest lepszym sposobem rozumienia świata. Czy to jednak wciąż jeszcze prawda...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.