Psycholodzy porównują dobre życie do tańca: tancerz jest elastyczny, słucha muzyki i śledzi ruchy partnera; gdy tamten przechyla się w lewo, on odchyla się w prawo. I tak na zmianę. Rzeczywistość nieustannie się zmienia, trzeba podążać za jej ruchami. Taki taniec pełen pasji można uprawiać do woli. Ale raczej nie w „trumpkach”. Lepiej dla duszy i umysłu „streepować”.

Meryl Streep na prezydenta! Albo chociaż George Clooney

Krok pierwszy. Być kobietą

„Myślałam, że nikt mnie nie lubi, bo miałam na to solidne dowody. Dzieciaki zapędzały mnie na drzewo, a potem do krwi biły patykami po nogach. No i byłam brzydka”...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.