Piłat historyczny i ewangeliczny [JONASZ]

Piłat, oczywiście nie do końca, nie ostatecznie, wymknął się jakby z ewangelicznej opowieści. I zamieszkał na dobre w różnych warstwach codzienności i kultury świeckiej. Czasem żyje tam zresztą prawie anonimowo, bez imienia, które podświadomość zbiorowa wypchnęła gdzieś za kulisy życia.

Nasz język potoczny nie zostawia żadnych złudzeń w tej sprawie. Jeśli mówimy przecież, objawiając nasz dystans, że „umywamy” od czegoś ręce, nie przywołujemy zazwyczaj prokuratora Judei. Ba, wtedy nawet, kiedy zarzucamy komuś, że „wpadł niczym Piłat w Credo”, posługujemy się już tylko...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.