WOJCIECH ORLIŃSKI: Kieruje pan projektem obejmującym tłumaczenie na prawie wszystkie języki świata. Czy przy tej okazji odkrył pan coś na temat natury ludzkiej?

BARAK TUROVSKY*: Tak. I nawet chętnie się tym podzielę. Najczęściej tłumaczone zwroty to „jak się masz?” i „kocham cię”. Jeśli spojrzeć na to, o czym rozmawiają ze sobą ludzie w językach, których nie znają, to najczęściej próbują sobie wyznać miłość.

Przywraca mi pan wiarę w ludzkość. Na pewno miłość, nie nienawiść?

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej