PAWEŁ SMOLEŃSKI: Magazyny turystyczne i przewodniki opisują Lofoty, skalisty, norweski archipelag położony za kołem polarnym, jako jeden z krajobrazowych cudów świata. Aż tak bardzo zmieniły się nasze gusty, skoro jeszcze w połowie XIX w. uważano, że wyspy są odpychające i po prostu brzydkie?

MORTEN A. STRØKSNES: Dla widoku lofockich skał liczących sobie 3 miliardy lat, dla fiordów i morza tysiące ludzi potrafią dziś przejechać pół świata. Jednak dla XIX-wiecznych Norwegów piękny był ten krajobraz, z którego człowiek mógł łatwo korzystać – produktywny, czyli taki, gdzie pasły się krowy, uprawiano pola, rosło zboże, coś będące zaprzeczeniem dzikich, niegościnnych wysp. Nikt nie szukał piękna tam, gdzie przez pół roku panuje noc, wieją sztormowe wiatry, jest zimno, leje, a podczas...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.