LESZEK KOSTRZEWSKI, PIOTR MIĄCZYŃSKI: Polacy są innowacyjni?

KRZYSZTOF PAWIŃSKI*: Oczywiście.

Eksperci od nowych technologii twierdzą, że innowacje u nas leżą, a Polacy opowiadają bajki o elektrycznych samochodach.

– Innowacje to nie tylko nowinki techniczne. Wszyscy, jak słyszą „grafen” bądź „niebieski laser”, są przekonani, że to Święty Graal i tylko dzięki temu nasz kraj może odnieść sukces i stać się innowacyjny. Takie projekty działają na wyobraźnię, mimo że nie przynoszą jeszcze żadnego dochodu.

Musimy redefiniować pojęcie innowacyjności. To nie tylko technologie. Innowacje w Polsce już mamy, i to na najwyższym poziomie.

Gdzie?

– Chociażby w branży spożywczej.

Najbardziej innowacyjne miejsca w Polsce

Panie prezesie...

– Tak, wiem, niektórzy wciąż kojarzą produkcję żywności z furmanką i pługiem. Ale przed wejściem do Unii nasz eksport towarów rolno-spożywczych nie sięgał nawet 4 mld euro. Teraz przekracza 25 mld euro. To 14 proc. PKB.

Naszym firmom udało się połączyć najwyższą jakość z agresywną ceną. Polskie spółki w branży spożywczej mają przewagę nie tylko kosztową, ale nade wszystko technologiczną. Czy to nie jest innowacyjne? Na dodatek jest to innowacja budująca, nie niszcząca.

?

– Jak wszedł iPhone, to zmiótł Nokię. A polska żywność, która wchodzi do sklepów za granicą, nie sprawia, że znikają lokalne produkty. Jedne i drugie stoją obok siebie na półce, a konsument ma wybór. Uważam, że polskie firmy są genialne.

Dlaczego udaje się nam tak dobrze sprzedawać żywność?

– Mamy zaplecze dużego rynku krajowego, który daje skalę. To bardzo ważne, bo skala przekłada się na koszty. Im więcej produktu się sprzedaje, tym tańszy może on być i dzięki temu bardziej konkurencyjny.

Polskie firmy rozwijają się mądrze – stopniowo. Na początku zdobywają swój powiat, później województwo, region i w końcu cały kraj. Po pewnym czasie Polska już im nie wystarcza. Idą do Rumunii, na Węgry, Słowację, do Czech. albo w innym kierunku. A teraz coraz więcej sięga po przejęcia zagraniczne.

Łatwo nie jest, ale dajemy radę

Akurat Czechy są bardzo wyczulone na polskie produkty. Andrej Babiš, czeski wicepremier i miliarder, właściciel m.in. firmy spożywczej Agrofert, polskie jedzenie nazwał w telewizji g... W czeskich mediach co jakiś czas słyszymy z ust polityków, że polska żywność jest zła, zatruta i nie warto jej kupować.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej