OLGA WOŹNIAK: W całej Polsce słychać dźwięk pił i głosy oburzonych wycinką. Na Facebooku rozchodzi się obrazek z Fryderykiem Chopinem z Łazienek, który siedzi pod wyciętą wierzbą. Mam wrażenie, że w historii o drzewach ożywają różne opowieści, które mamy gdzieś głęboko w sobie. Że bronimy drzew, ale chodzi o coś więcej. Czym są dla nas drzewa?

DR HAB. JACEK WASILEWSKI: Pyta mnie pani o drzewa polskie?

A są drzewa polskie bardziej lub mniej?

– Oczywiście! Najbardziej zakorzeniona w polskiej ikonografii jest właśnie chopinowska wierzba płacząca. Tuż obok niej brzoza, ta powstańcza albo „Brzezina” Jarosława Iwaszkiewicza i jej ekranizacja Andrzeja Wajdy. I obrazy Jacka Malczewskiego - jeden z nich, „Tanatos”, przewija się przez film Wajdy.

Oto najpiękniejsze, polskie drzewa. I ich niezwykłe historie

Brzoza łączy się z cierpieniem?

– O, tak. Mówi o tym cała ikonografia powstańcza – w brzezinie powstańcy dogorywają, uciekają albo są niedobitkami. Brzoza kojarzy się ze śniegami powstania styczniowego. Białe, piękne drzewo, trochę tragiczne. Świetnie opisuje to piosenka Czerwonych Gitar: „Gdzieś pozostał ognisk dym, dróg przebytych kurz, cień siwej mgły. Tylko w polu biały krzyż nie pamięta już, kto pod nim śpi”.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej