ALEKSANDRA BOĆKOWSKA: Co to jest „wszystkoizm”?

MICHAŁ OLSZEWSKI: Chcemy być jednocześnie „A” i „nie A”, sięgać po bardzo różne źródła, zmieniać się, migotać. Do niedawna w cenie była konsekwencja – to, że człowiek miał określony zestaw poglądów, zainteresowań, pomysłów na życie i trzymał się ich. Teraz to anachronizm, tak przynajmniej twierdzi Jacek Dukaj i nie mam powodu, by mu nie wierzyć. Migoczemy tak bardzo, zmieniamy poglądy tak często, robimy tak wiele wykluczających się rzeczy, że trudno mówić o jasnym, określonym schemacie. Wszyscy jesteśmy Trumpami – w poniedziałek kochamy Meksykanów, a we wtorek budujemy płot na granicy.

Słyszałaś o flexi wegetarianach? To tacy wegetarianie, którzy czasem jedzą mięso...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.