„#Upał” to jeszcze jedna powieść środowiskowa mająca za bohaterów ludzi mediów. Demaskatorska i alarmistyczna, ale nie – w czym wyraża się jej oryginalność – satyryczna. Sprawy w niej przedstawione są poważne jak śmierć, która zawita w finale, by zwieńczyć opowieść ponurą puentą.

Określenie „ludzie mediów” nie pojawiło się tu przypadkowo. Michał Olszewski opowiada o świecie po upadku tradycyjnego dziennikarstwa.

Jak wymusić klikalność

Główny bohater, 40-letni Fej, pracuje w krakowskim portalu Miasto na Gorąco, który od świtu do nocy (choć w nocy chyba także) „walczy o kontent”, a jedynym sensem tej gigantycznej roboty jest to, „żeby żarło”. „Żeby istnieć, trzeba napierdalać statusy”. To, co Fej opowiada nam o swojej pracy, wpędza w zdumienie zmieszane z przerażeniem. Oczywiście tylko tych, którzy na temat wytwarzania internetowego kontentu wiedzą niewiele.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej