Prezydent i minister obrony odwiedzają dowództwo generalne. Za stołem generałowie, inspektorzy sił zbrojnych. Prezydent: „Panowie, proszę szczerze mówić, jak jest”. Odzywa się jeden z najważniejszych inspektorów. Minister jest niezadowolony, prostuje, koryguje. No, ale prezydent prosił, żeby było szczerze. Mija tydzień i prezydent zwalnia inspektora, świetnego generała.

Tomasz Siemoniak, były minister obrony, który opowiedział tę historię w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”, nie ujawnił jego nazwiska. W kręgu najwyższych dowódców wiadomo, że chodzi o gen. Tomasza Drewniaka, dowódcę naszego lotnictwa, absolwenta elitarnej amerykańskiej Akademii Sił Powietrznych w Maxwell.

Generał poinformował prezydenta, że stan sił powietrznych jest opłakany. Uciekają lotnicy, którym nie podoba się zarządzanie Antoniego Macierewicza. Wśród nich piloci F-16 wykształceni za ciężkie miliony dolarów. Eskadry myśliwskie nie mają obecnie pełnej zdolności bojowej. W ubiegłym roku papierami rzucił pułkownik, który był w pierwszej grupie pilotów wyszkolonych na F-16. Na nikim nie robią wrażenia uroczystości i ceremonie, podczas których Ewa Błasik, wdowa po generale Andrzeju Błasiku, głównodowodzącym, który zginął w katastrofie smoleńskiej, rozdaje pilotom figurki męża.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej