KRYSTYNA BIELEWICZ: Powiem pani, że na ten film szłam z duszą na ramieniu.

NATALIA SZOSTAK: Dlaczego?

– Martwiłam się, bo mama jest postacią skomplikowaną i kontrowersyjną. Jak się patrzy tylko na jeden wycinek jej życia, to można ją źle osądzić.

"Sztuka kochania" o Michalinie Wisłockiej od piątku w kinach. W seksie każdy może być artystą

No dobrze, zaczyna pani oglądać i...?

– Zobaczyłam Magdalenę Boczarską i aż mnie zatkało. Chodziła jak moja mama, mówiła i zachowywała się jak ona.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej