Była to najlepsza i najgorsza z epok, wiek rozumu i wiek szaleństwa”. Tymi słowami zaczyna Karol Dickens „Opowieść o dw?ch miastach”. Nie da się, niestety, tego powiedzieć o naszym strasznym wieku. Ludzie przez stulecia niszczyli się nawzajem, jednak czyny Attyli, Czyngis-chana i Napoleona (który zapoczątkował zabijanie na masową skalę), a nawet masakra Ormian bledną w obliczu rewolucji rosyjskiej i jej następstw – opresji, tortur i mordów, które złożyć możemy u stóp Lenina, Stalina, Hitlera, Mao i Pol Pota. To nie były klęski żywiołowe, tylko zbrodnie ludzi, którym można było zapobiec, bez względu na to, co myślą zwolennicy teorii historycznego determinizmu.

...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.