MACIEJ JARKOWIEC: Mówi pan, że polskie dzieci są smutne. Dlaczego?

PIOTR LASKOWSKI: Kilka lat temu Światowa Organizacja Zdrowia przeprowadziła badania, z których wynika, że w Europie dzieci smutniejsze od naszych są tylko w Rumunii i w Turcji. Ale problem nie dotyczy tylko dzieci. W Polakach umarła wiara w możliwość przekształcania świata. Trzeba się dostosować albo zginąć.

Ta destrukcja społeczeństwa jest efektem elitaryzmu. Tego, co się nazywa szumnie etosem polskiego inteligenta. Polski inteligent to stworzenie, które nade wszystko śmiertelnie boi się polskiego ludu. Uważa, że jedyną formą komunikacji jest prawienie kazań.

Dziemianowicz-Bąk: Wstydzimy się elity. Tak się składało, że zawsze były ważniejsze sprawy niż los takiego dzieciaka ze wsi, np. obniżenie podatków korporacjom

I to robimy w szkołach.

– W szkołach, w polityce. Cała machina społeczna działa tak, żeby w żaden sposób nie upodmiotowić ludzi, nie pozwolić im mówić, co myślą. Jesteśmy społeczeństwem zakneblowanym.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej