SYLWIA SZWED: Wszystkie kolorowanki do kosza – to pana hasło. Te dla dorosłych też?

MIROSŁAW ORZECHOWSKI*: Dla mnie kolorowanka to doskonały wstęp, żeby w życiu przejawiać zero inicjatywy. Jeśli obrazek ma ładny podrys, to wypełnianie drobiażdżków zaczyna nas wciągać, a w dodatku daje estetyczny efekt. A każdy człowiek ma przecież pierwotną potrzebę wypowiedzi graficznej. Ale to nie doprowadzi nas do twórczego myślenia, ale doskonale wdroży do schematycznego wypełniania procedur.

Gdy dorośli już myślą schematycznie, to tak zostanie. Ale jeśli kolorowankę damy pięciolatkowi i powiemy: „Nie wychodź za linię”, to dziecko przyswoi sobie, że powtarzanie, wypełnianie wzoru jest czymś właściwym.

Rysowanie jest trudniejsze – wiele osób paraliżuje lęk przed białą kartką.

– Ołówek i kartka wymagają od nas, żebyśmy byli wolni i odważyli się postawić własną kreskę.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej