Shajul Islam, 30 lat, lekarz

?– Jeśli zdarzy się jakaś sytuacja awaryjna, będziemy musieli przerwać – zaznacza na wstępie. W Aleppo pracuje od marca. – Od czterech dni nie wyszedłem ze szpitala. Pracujemy w zmianach dobowych. Tyle tylko, że po skończeniu 24-godzinnego dyżuru od razu zaczynamy kolejny. Po pięciu, sześciu dniach mamy jeden dzień wolny. Zdarzyło mi się operować 16 godzin bez przerwy. Bywa, że śpimy trzy godziny, w ubraniu, butach.

Najgorszy jest strach. Że szpital w każdej chwili może zamienić się w grobowiec. Wiem, to strasznie patetyczne, ale posłuchaj. Tylko we wtorek dwa pociski uderzyły bezpośrednio obok budynku. Poraniło strażników, sprzęt pogruchotany, potłuczony, elektronika nie działa.

Już w godzinę po bombardowaniu mamy 30-40 pacjentów...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.