Unia Europejska się rozpada. A im bliżej tego rozpadu, tym bardziej Rosja jawi się jako wschodząca potęga. To odwrotny trend niż na początku lat 90. Wtedy wraz z upadkiem ZSRR wschodziła Unia – powiedział jakiś czas temu w Londynie 86-letni George Soros. Czy składając to wyznanie, jednocześnie przyznaje się do porażki? Ten multimiliarder, Amerykanin żydowsko-węgierskiego pochodzenia, od lat 80. wspierał setkami milionów dolarów rodzące się demokracje na całym świecie.

W jednym z wywiadów mówił, że nigdy nie czuł się ani Żydem, ani Węgrem, ani nawet Amerykaninem. Wielokrotnie za złe mieli mu to Izraelczycy, którzy oskarżali go o to, że nie tylko nie wspiera ich państwa, ale też hojnie dotuje takie organizacje jak Human Rights Watch, publikujące według nich zbyt krytyczne raporty o izraelskich interwencjach militarnych na terytoriach palestyńskich. Oliwy do ognia dolały jeszcze ostatnio dokumenty wykradzione (najprawdopodobniej przez rosyjskich hakerów) z jego fundacji, świadczące o tym, że Soros przekazał do jednego z think tanków 200 tys. dol. na „zwalczanie antyislamskiej propagandy i szerzenie tolerancji”.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej