Przyjęcie przez Sejm projektu ustawy przewidującego jednorazową wypłatę dla kobiet, które zdecydują się urodzić nieuleczalnie chore lub ciężko upośledzone dziecko (warunek: musi urodzić się żywe!), i pomysł, żeby podobną wypłatą „nagradzać” narodziny dziecka z gwałtu, pokazały prawdziwy stosunek Beaty Szydło, jej rządu i całego PiS-u nie tylko do kobiet, ale także do mężczyzn, ich partnerów.

Tu już nawet nie chodzi o sumę, choć propozycja, żeby rodzić upośledzone lub nieuleczalnie chore dzieci za łapówkę (raczej łapówczynę) w wysokości 4 tys. zł, jest żałosna. Ta kwota nijak się przecież ma do kosztów psychicznych i fizycznych donoszenia takiej ciąży, a później urodzenia i wychowania takiego dziecka.

Tu chodzi o wypaczony, głęboko zdegenerowany sposób myślenia: tylko komuś, kto kompletnie nie szanuje ludzi, a zamiast kośćca moralnego ma gumę do żucia, mogło w ogóle przyjść do głowy, żeby proponować ludziom coś takiego. Już sam pomysł jest kopniakiem dla wszystkich, którzy kiedykolwiek będą musieli podjąć tak ekstremalną życiową decyzję. Świadczy też o całkowitym oderwaniu od normalnego życia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej