Jest wrzesień 2001 roku. W pierwszym przemówieniu po atakach na Nowy Jork i Waszyngton George Bush prosi rodaków o „modlitwę za tych, którzy są w żałobie, za dzieci, których świat legł w gruzach, oraz za wszystkich, którzy stracili poczucie bezpieczeństwa”. Ufa przy tym, że zostaną pocieszeni przez „siłę, która jest potężniejsza od każdego z nas”.

Następnego dnia Sam Harris, Amerykanin, wówczas 34-letni licencjat filozofii, adept kursów medytacji w Indiach i niedoszły neurobiolog, rozpoczyna pisanie książki, w której odpowiedzialnością za ataki obarcza islam oraz wszelką religijność, „bijące źródło przemocy”.

„Koniec wiary: religia, terror i przyszłość rozumu” wychodzi w 2004 roku. Rodzi się pierwszy z tak zwanych czterech jeźdźców „nowego ateizmu”. Drugim jest również Amerykanin, Daniel Dennett, wpływowy filozof analityczny zajmujący się filozofią nauki, umysłu i biologii. W lutym 2006 roku ukazuje się jego „Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne”.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej