Nie, to nie pomyłka. Ponad dwa tygodnie przed głosowaniem jego przebieg i wyniki ocenił w swoim programie „Wiesti niedieli” dyrektor agencji Rossija Siegodnia Dmitrij Kisielow. Pierwszy solista propagandy kremlowskiej rozumie, że czekać na wybory nie trzeba, bo już przyniosły wszystko to, co dobrego Moskwie przynieść mogły, okazały się spełnieniem jej American dream.

Kto zostanie przywódcą Ameryki, nie jest już więc dla Rosji bardzo ważne.

Trumpa uwielbiają, Obamę na Halloween zjadają

***

Moskwie zawsze bardziej pasował w Białym Domu konserwatywny republikanin niż liberalny demokrata. Usłyszałem to jeszcze 16 lat temu od Iriny Kobrińskiej, kiedy o prezydenturę walczył George Bush junior. – Demokraci się nas czepiają, pouczają, że trzeba respektować prawa człowieka, próbują karać za niedostatki demokracji. Republikanie rozumieją, że uczyć Rosjan nie ma sensu. Myślą praktycznie, bardziej niż na edukowaniu zależy im na robieniu biznesu z nami – tłumaczyła ekspert.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej