AGNIESZKA KUBLIK: Czy aborcja jest moralna?

PROF. ZBIGNIEW SZAWARSKI: Pytanie, co znaczy „aborcja”. W „Słowniku wyrazów obcych” Władysława Kopalińskiego nie ma tego słowa. Jest „abort”, jak przed wojną i po wojnie, czyli: poronienie, przerwanie ciąży, skrobanka, od łacińskiego abortus – płód przedwcześnie wydany, nieżywy, aboriri – zniknąć, poronić.

Gdy płód staje się człowiekiem

Kiedy w latach 70. pisałem swój pierwszy tekst na ten temat, używałem wyrażenia „przerywanie ciąży”, bo słowo „abort” było już archaiczne, nieużywane. „Aborcja” jako zamordowanie niewinnego dziecka pojawiło się potem.

Kiedy słyszę, jak aktywiści pro-life oskarżają liberałów o mordowanie niewinnych dzieci, to budzą się we mnie strach i odraza. Bo co może powiedzieć etyk o mordowaniu dzieci? Mord a priori jest ohydą. O tym się nie dyskutuje. To się wie. A skoro tak, to dyskusja o przerywaniu ciąży oparta na emocjach nie ma szansy na racjonalne rozstrzygnięcie. A jeszcze strona pro-life zmusza przeciwnika do używania jej języka.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej