Kolorowe deski surfingowe leżą równo na stojaku przy ścianie. Pianki z neoprenu suszą się na wieszakach niedaleko głównego wejścia. Wracając z plaży, trzeba uważać, żeby nie nanieść piasku. To w końcu biuro.

Surf Office nie jest jednak typowym miejscem pracy. Tu niknie granica między codzienną harówką a wakacyjnym relaksem. W ogródku wisi hamak, a w wolnym pokoju rozpościerają się maty do jogi. W kuchni – kawałki awokado, plasterki pieczarek i płaty sprasowanych wodorostów nori. Będzie wegetariańskie sushi. W głównej sali rozstawiono biurka. Część osób pochyla się nad laptopami, część cicho rozmawia.

Aż szkoda nie zacząć własnego biznesu! Ale koniecznie w internecie...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.