Jest niepozorny, ma łagodne rysy, ciepłe oczy i przepraszający uśmiech - Demis Hassabis, człowiek, który sprowadzi na nas sztuczną inteligencję.

- Chcę ją rozwinąć tak, by rozwiązała wszystkie nasze problemy, jak głód, choroby, bezdomność czy globalne ocieplenie. To będzie program Apollo XXI wieku – mówi ze śmiertelną powagą.

A to oznacza, że sztuczna inteligencja zdeklasuje nas intelektualnie.

– Gdy osiągnie IQ 100 czy 150, nie będzie problemu. Ale gdy tysiąc albo 10 tysięcy, to co wtedy? – pyta Stephen Hawking, genialny kosmolog (IQ 160), który niczym Kasandra przestrzega przed sztuczną inteligencją. – To może być największe osiągnięcie ludzkości. Ale zarazem jej koniec.

- Na Ziemi zawsze rządził najinteligentniejszy gatunek. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? – pyta Oren Etzioni, dyrektor generalny Allen Institute for Artificial Intelligence w Seattle.

Ludzi pracujących nad rozwojem sztucznej inteligencji są tysiące, ale to Hassabis jest najbardziej skuteczny i zdeterminowany. Dowiódł tego w marcu.

Ostatni bastion ludzkiego umysłu

„Zostało jeszcze go - każdy, kto nauczy się tej gry, wygra z każdym komputerem” – pocieszał ludzkość „New York Times”, gdy w 1997 r. Deep Blue pokonał Garriego Kasparowa.

Bo go to nie szachy. Zamiast 32 bierek jest 361 kamieni, a zamiast 64 pól - 361 skrzyżowań. Stąd obłędna liczba scenariuszy dla każdej partii: aż 10 do potęgi 761, więcej niż cząsteczek we Wszechświecie. Tu nie wystarczy brutalna moc obliczeniowa (200 mln pozycji na sekundę), którą 19 lat temu komputer IBM zaszachował rosyjskiego arcymistrza. Potrzebna jest intuicja, a tej komputery nie mają. „To czyni z go ostatni bastion ludzkiego umysłu. Kiedy padnie? „Po 2100 r.” – uspokajała gazeta. „Za 15 lat” - twierdzili jeszcze rok temu eksperci.

W marcu AlphaGo wyprowadził ich z błędu. Rozwijany półtora roku program pokonał Lee Sedola, pochodzącego z Korei 33-letniego mistrza świata w tej grze, który profesjonalne laury zdobył już jako 12-latek.

– Muszę wygrać wszystkie partie, by nie mówiono, że komputer dogonił człowieka – zapowiadał przed pojedynkiem. Cóż. Pierwszą partię Koreańczyk przegrał, „bo źle zaczął”. Kolejną skończył zdumiony dojrzałą grą AlphaGo. W trzeciej wstał od stołu i opuścił pokój na kwadrans, by ochłonąć „po najbardziej zaskakującym ruchu, jaki widział”. Ostatecznie przegrał 1:4. Stało się „niemożliwe”. Już drugi raz. Jesienią, w tajnym turnieju AlphaGo wygrał 5:0 z Fan Hui, trzykrotnym mistrzem Europy m.in. wykonując „nieludzki” 37 ruch. - Piękny, piękny, piękny! Żaden człowiek by na to nie wpadł! – podziwiał przegrany.

Historyczna porażka człowieka. "Jestem w szoku" - mistrz gry w go przegrał z komputerem

Najbystrzejszy człowiek na Ziemi

Jednak prawdziwym zwycięzcą jest Demis Hassabis. Jego życiorys budzi niedowierzanie. Gdyby odkryto, że jest kosmitą, wiele osób pokiwałoby głową. W 1976 r. wyjątkowa mieszanka grecko-cypryjsko-chińsko-singapurskich genów zrodziła wyjątkową osobę, niepodobną nawet do rodziców i rodzeństwa. Szachami zainteresował się jako czterolatek – i już po dwóch tygodniach ogrywał dorosłych. Dwa lata później wygrał pierwsze mistrzostwa w Londynie.

– Od początku ciekawiło mnie, jakie procesy w mózgu podsuwają mi kolejne posunięcia - wspomina. - Zacząłem obsesyjnie myśleć o myśleniu.

Miał osiem lat, gdy za wygraną 3:1 z Aleksem Changiem (zasłynął tym, że jako dziewięciolatek pokonał ówczesnego mistrza szachowego w oficjalnych zawodach) kupił sobie ZX Spectrum. I od razu zaczął uczyć się programowania. Mając dziewięć lat, był kapitanem reprezentacji Wielkiej Brytanii w rozgrywkach szachowych juniorów. Niebawem na całym świecie lepsza od niego była tylko Judit Polgár. Wtedy stwierdził, że większym wyzwaniem są jednak komputery. Przed 17. urodzinami miał już na koncie „Theme Park” – strategiczną grę ekonomiczną sprzedawaną w milionach egzemplarzy. Ukończył informatykę na Cambridge z pierwszą lokatą i podjął studia doktoranckie w londyńskim University College, by „zgłębiać neurobiologię, a ściślej: pamięć epizodyczną (dotyczącą zdarzeń w czasie i przestrzeni), z którą komputery miały problem”. Potem studiował neurobiologię obliczeniową, w międzyczasie pięć razy wygrywając Mind Sports Olympiad, „olimpiadę jajogłowych”.

W 2011 r. postanowił stworzyć DeepMind – start-up rozwijający AI (artificial intelligence – sztuczną inteligencję). Potrzebował wsparcia i pieniędzy, najlepiej Petera Thiela – głównego inwestora Facebooka. Okazja nadarzyła się po roku.

- Miałem minutę, musiałem go zaciekawić – wspomina. Słysząc, że Thiel lubi szachy, Hassabis spytał go, czy wie, dlaczego ta gra przetrwała wieki. I sam odpowiedział: „Bo możliwości skoczka i gońca są perfekcyjnie zbalansowane”.

Thiel oniemiał, zaprosił go nazajutrz i zainwestował w DeepMind. A potem sypnęły kasą inne biznesowe tuzy z Elonem Muskiem na czele, założycielem Tesla Motors i SpaceX. Mając już na koncie miliony, Hassabis zatrudnił 50 doktorantów, wśród których znalazły się prawdziwe gwiazdy, jak genialny programista David Silver czy Shane Legg, którego inteligencja wykracza poza standardowe testy IQ.

Jednak to Hassabis (IQ 170) robi największe wrażenie. Pionier internetu Tim Berners-Lee stwierdził, że „to najbystrzejszy człowiek na Ziemi”.

– Ma nieludzko szybki umysł – przyznaje Antoine Blondeau, współzałożyciel Sentient, start-upu AI. Poza tym jest nieziemsko zdeterminowany. Jak sam mówi, „żyje i oddycha sztuczną inteligencją”. Dwa lata temu Google wycenił jego potencjał na 330 mln funtów i za tyle kupił DeepMind, choć firma nic nie zarabiała. Wtedy Hassabis zwiększył zatrudnienie do 200 speców od AI – to cztery razy więcej niż ma Facebook.

– Przyciągamy najlepszych – mówi - począwszy od zwycięzców olimpiad: informatycznej z Polski czy matematycznej z Francji.

To fakt: siedziba DeepMind w sześciopiętrowej kamienicy przy King’s Cross w Londynie (Hassabis nie chce przeprowadzki do Stanów) jest największym na świecie skupiskiem geniuszy. Gdy 15 marca Lee Sedol poddał piątą partię, dowiedli, że są najlepsi. Tego dnia coś się skończyło. I coś się zaczęło.

– Na naszych oczach startuje czwarta rewolucja przemysłowa, uczące się komputery drastycznie zmienią nasze życie. Bardziej niż koło, prąd czy internet – stwierdził Jen Hsun Huang, szef Nvidii, firmy produkującej procesory graficzne dużej mocy.

- To początek ery sztucznej inteligencji - przyznał Elon Musk.

Jak do tego doszło?

Google buduje sztuczny mózg

Eksplozja inteligencji

Pierwsze próby były chybione. Programiści odkryli, że nie ma sensu uczyć komputera szachów od podstaw jak dziecka. Postawili na naśladownictwo. Siadali z mistrzami i prosili ich, by zdradzili tajniki sukcesu - daremnie. Wielu po prostu nie wiedziało, dlaczego wygrywa: „Chyba intuicja i doświadczenie”.

Doświadczenie! Naukowcy z IBM zaprogramowali więc Deep Blue tak, by grał ze sobą i uczył się na własnych błędach. Komputer zgromadził ogromną ilość danych i z takim „doświadczeniem” pokonał Kasparowa.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej