Krowa też człowiek

Ewa Siedlecka
15.11.2012 12:48
A A A Drukuj
Świat byłby dużo lepszy, gdyby cywilizację stworzyły delfiny lub słonie. Dajmy zwierzętom takie prawa, jakie mają ludzie - apeluje Andrzej Elżanowski
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
 GETTY IMAGES/FPM

Ewa Siedlecka: Kiedy przestał pan jeść zwierzęta?

Prof. Andrzej Elżanowski*: Już w stanie wojennym z niesmakiem oddawałem kartki na mięso znajomym. A pełnym wegetarianinem zostałem, kiedy wyjechałem do USA. Ale już jako dziecko byłem wrażliwy na krzywdę zwierząt. Ich traktowanie odczuwałem jako niesprawiedliwe. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego najbardziej aspołeczni, źli ludzie są traktowani lepiej niż psy czy koty. Potem, dzięki pogłębieniu wiedzy z biologii ewolucyjnej, znalazłem naukowe uzasadnienie dla dziecięcej intuicji, że zwierzę nie różni się od człowieka w sposób usprawiedliwiający taką różnicę traktowania. Że w sferze doznań istnieje ewolucyjna ciągłość pomiędzy człowiekiem a innymi ssakami i kręgowcami.

Dychotomia człowiek - zwierzę jest dziś etycznym anachronizmem. Etycznie najbardziej fundamentalny jest podział na odruchowe roboty do powielania własnego DNA i doznające podmioty, które motywowane są dodatkowo przez pozytywne i negatywne doznania. Wyłącznie odruchy kierują zachowaniem jamochłonów, różnych robaków i prawdopodobnie owadów. Natomiast kręgowce (przynajmniej w większości) i być może niektóre inne grupy są doznającymi podmiotami.

Dlaczego mówi pan o ''niesprawiedliwym'' traktowaniu zwierząt? Czy sprawiedliwość nie jest tym, co dotyczy stosunków między ludźmi?

- Ograniczenie sprawiedliwości do jednego gatunku jest niesprawiedliwością. Tradycyjna ludzka moralność jest niesprawiedliwa, bo oparta na wzajemności, ale tylko w obrębie własnej grupy. Podobnie jak inne człowiekowate (szympanse, bonobo, goryle, orangutany), a także kapucynki, większość ludzi przestrzega zasad, ponieważ się to na różnych poziomach opłaca.

Tylko część ludzi wykracza poza ten poziom i dochodzi do krytycznej refleksji nad moralnością. Na szczęście u wielu ludzi działa jeszcze empatia, która może częściowo nadrabiać brak etycznej refleksji. Ale empatia nie jest zdolnością specyficznie ludzką, więc też nie uzasadnia ograniczenia sprawiedliwości do ludzi.

Sprawiedliwe potraktowanie zwierząt oznaczałoby, że nie moglibyśmy ich wykorzystywać. A ludzka cywilizacja opiera się na wykorzystywaniu zwierząt.

- Zaprzestanie eksploatacji zwierząt jest dziś w zasięgu technologicznych możliwości. Gdyby była wola - moralna i polityczna - to nasze dzieci albo wnuki mogłyby żyć w świecie bez transportów udręczonych zwierząt, rzeźni, megaton gnojówki. Bez masakrowania milionów zwierząt dla zapobieżenia epidemiom, które zdarzać się będą coraz częściej, bo przemysłowy chów zwierząt stworzył globalną pożywkę dla szybkiej ewolucji chorobotwórczych mikroorganizmów.

Nasza cywilizacja może i powinna zaprzestać pożerania i skórowania kręgowców nie tylko z powodów etycznych, ale również gospodarczych i środowiskowych. Produkcja zwierzęca jest najbardziej marnotrawnym i destrukcyjnym działem ludzkiej gospodarki. Do wypasu i pod uprawę pasz wycina się lasy tropikalne. Przemysły mięsny i skórzany marnotrawią kurczące się zasoby wody. Produkcja zwierzęca wytwarza łącznie więcej gazów cieplarnianych niż cały transport (łącznie z lotniczym) i zatruwa gnojowicą glebę oraz wody powierzchniowe i gruntowe.

Prowadzi się badania nad hodowlą mięsa in vitro. Więc może obejdziemy się w przyszłości bez jedzenia zwierząt?

- Te badania otwierają drogę do etycznego pozyskiwania białka zwierzęcego i do ochrony środowiska przed skutkami eksploatacji zwierząt. Na razie ta metoda jest bardzo droga, ale doinwestowanie badań na pewno pozwoliłoby opracować tańsze metody produkcji. Dlatego należy ubolewać, że tak niewielkie środki przeznacza się na rozwój hodowli mięsa in vitro. Szczególnie w porównaniu z tymi, które przeznacza się na opracowywanie wydajniejszych metod produkcji zwierzęcej, czyli bardziej mięsnych i odpornych świń czy krów, jeszcze tańszych - i często bardziej okrutnych - metod ich hodowli i zabijania. A także na rozwój hodowli zwierząt dotąd wolno żyjących. Rzesze ludzi zbudowało swoje kariery na eksploatacji ciał zwierzęcych i będą walczyć o jej kontynuację jak o niepodległość.

''Zwierzę czuje i myśli'' - mówi Peter Singer.


''Hidden Crimes'' - dokument z 1986 r., który przyczynił się do zmiany klimatu wokół eksperymentów na zwierzętach.

Zwierzęta służą nam też do badań naukowych, przyczyniają się do rozwoju medycyny

- W przeważającej większości testy substancji wykonywane na zwierzętach są bez sensu, ponieważ różnice międzygatunkowe w reakcji na poszczególne substancje - tak między zwierzętami a ludźmi, jak nawet np. między myszami i szczurami - są ogromne. Dopuszczenie na podstawie testów na zwierzętach takich leków jak takich leków jak talidomid, izoprenalina, eraldin, opren i, niedawno, TG1412 (monoklonalne przeciwciało do zwalczania białaczki i zapalenia stawów testowane na królikach i małpach) spowodowało śmierć lub kalectwo tysięcy ludzi.

Testy substancji na zwierzętach są też niemoralne. To objaw szowinizmu gatunkowego, wedle którego zwierzęta są przeznaczone do tego, by służyć dobru gatunku wyższego - ludzi. Powodują niewyobrażalne cierpienia i śmierć milionów ssaków np. po zupełnie zbytecznym testowaniu detergentów. To zbrodnia naszego gatunku na gatunkach, które uważamy za niższe.

Natomiast nawet inwazyjne, ale fachowo prowadzone badania na zwierzętach mają sens poznawczy. Podobnie jak nieliczne testy, zwłaszcza naturalnych szczepionek. Są przydatne, co nie znaczy konieczne. Ale jeszcze bardziej przydatne medycznie byłyby doświadczenia na ludziach - a one są uznawane za niedopuszczalne i nazywane pseudonauką czy pseudomedycyną. Tymczasem zarażanie wyniszczającymi chorobami zdrowych kotów, psów czy małp uważane jest za dobrą naukę.

Podział na naukę i pseudonaukę zależnie od tego, kogo się krzywdzi, jest wyrazem hipokryzji pozwalającej na lekceważenie krzywd wyrządzanych zwierzętom. Wobec takiej postawy w biomedycynie nie sposób określić, jakie użycie zwierząt było naprawdę ''konieczne'', bo ci, którzy mogliby to sprawdzić, uważają, że wszystko jest porządku.

Zwierzęta różnią się od ludzi w sposób zasadniczy czy tylko mamy lepiej rozwinięte zdolności, które i one mają?

- To, co najwyraźniej odróżnia ludzi od innych człowiekowatych, to przede wszystkim zdolność do artykułowanej mowy. Ale zawdzięczamy ją nie tyle intelektowi, co nisko położonej krtani. Inne człowiekowate zdolne są do symbolicznej komunikacji i posługiwania się językiem migowym.

Czy zwierzęta potrafią współczuć?

- Tak. Niektóre ssaki, szczególnie słonie i niektóre walenie, mają wysoko rozwiniętą empatię. Pomagają sobie nawzajem, a nawet osobnikom innego gatunku. Były przypadki, gdy słonie wyciągały z bagna młodego nosorożca. Z pomocy innym gatunkom - choćby ludziom - znane są delfiny. Natomiast u większości naczelnych empatia jest słabiej rozwinięta. Najlepiej u człowiekowatych, ale działa tylko w obrębie własnej grupy. Wygląda na to, że świat byłby dużo lepszy, gdyby cywilizację stworzyły delfiny lub słonie.

Rewelacją ostatnich lat jest potwierdzenie empatii u gryzoni. Już dawne eksperymenty wykazały, że szczury przestają naciskać dźwignię, aby otrzymać pokarm, jeżeli to włącza elektryczny szok u innego szczura. W zeszłorocznym ''Science'' ukazał się opis eksperymentu, w którym szczury z własnej woli otwierały pudełka, w których uwięzieni byli ich towarzysze. A jeżeli w jednym pudełku był szczur, a w drugim czekolada, to otwierały obydwa pudełka i dzieliły się czekoladą.

Czy zwierzęta mają samoświadomość?

- Są dwie samoświadomości, mające oddzielne ośrodki w mózgu. Świadomość cielesna pozwalająca odróżnić własne ciało i własne ruchy od otoczenia - mają ją wszystkie doznające zwierzęta. I samoświadomość refleksyjna, pozwalającą spojrzeć na siebie jak na aktora i sprawcę. Tę drugą samoświadomość mają te same ssaki, które posługują się empatią, tzn. człowiekowate, delfiny i słonie, a także ptaki krukowate. Sprawdza się to testem lustra, np. sroka, której namalowano czerwoną plamkę na czarnej szyi, po zobaczeniu swojego odbicia próbuje ją zdrapać. Podobnie słonie dotykają plamki trąbą, a szympansy robią miny i śmieją się do siebie. Inne zwierzęta swoje odbicie biorą za innego osobnika.

Także inne zachowania pozaludzkich człowiekowatych świadczą o ich refleksyjnej samoświadomości. Szympansy i goryle zakrywają twarz dla ukrycia uczuć, np. strachu w obecności rywali. Młoda szympansica, która lubiła krzyczeć podczas seksu, powstrzymywała się od tego, kiedy uprawiała seks z samcami niższej rangi, aby uniknąć interwencji samca alfa. Z nim zaś zachowywała się głośno.

Człowiekowate, choć niewykluczone, że nie tylko one, mają też poczucie odpowiedzialności za własne działania. Np. jeśli szympans ugryzie innego szympansa albo człowieka, a potem chce się z nim pojednać - przychodzi, zasklepia i czyści mu tę ranę. Tak zrobił kiedyś szympans w stosunku do Bernarda Grzimka, dyrektora zoo w Frankfurcie. Trudno o bardziej spektakularny dowód poczucia odpowiedzialności za własne czyny.

Bracia w intelekcie: ''Mądry jak pies''


Zwiastun ''Zatoki delfinów'', oskarowej opowieści o tym, jak traktujemy naszych przyjaciół.

Czy zwierzęta są zdolne do samooceny?

- Tylko te, które mają refleksyjną samoświadomość. Szympans, który przegrywa walkę o przywództwo, rozpacza. A jego przyjaciele podchodzą i usiłują pocieszać, np. poklepując po ramieniu. Tego nie ma np. u rywalizujących ze sobą jeleni czy wilków. Przegrany po prostu ucieka lub podporządkowuje się.

Mogą rozpaczać tak głęboko, że popełnią samobójstwo?

- Jane Goodall obserwowała młodego szympansa, który rozpaczając po śmierci matki, siedział przy jej zwłokach, odmawiając przyjmowania pożywienia, i umarł. Podobnie zdarza się z papugami, psami czy kotami, które utraciły opiekuna (co obserwowano m.in. w schroniskach). Na pewno jest to cierpienie, które kończy się śmiercią. Natomiast samobójstwo jako planowe doprowadzenie się do śmierci jest poza ludźmi nieznane.

Czy zwierzęta wiedzą, że kiedyś umrą?

- Mogłyby wiedzieć tylko te, które mają refleksyjną samoświadomość. Szympansy przeżywają żałobę, deliberują nad zwłokami i pewno wiedzą, że śmierć jest nieodwracalna. Słonie długo przechowują pamięć o zmarłych przyjaciołach czy krewnych, odróżniają jedne zwłoki od innych i okazują im przywiązanie: odwiedzają, delikatnie ich dotykają, a po ich rozkładzie dotykają szkieletu. Starsze szympansy czy słonie mogą wiedzieć, że umrą.

A zdolność do transcendencji? Odczuć religijnych?

- Obserwowano szympansa, który kontemplując zachód słońca, zapomniał nawet o jedzeniu. Kto wie, co czuł i o czym myślał? Świadomość sprawstwa (własnego i innych) przy kompletnym niezrozumieniu zjawisk przyrodniczych łatwo prowadzi do zaludniania świata duchami i potęgami powodującymi burzę czy deszcz.

Nie można więc wykluczyć, że szympansy mają jakieś wyobrażenie Wszechmogącego Superszympansa. Badacz genezy religijnych wyobrażeń u dzieci Jesse Bering wskazuje na wrodzoną skłonność małych dzieci do wyobrażeń o życiu po śmierci i przypuszcza ich obecność u wspólnych przodków ludzi i innych człowiekowatych.

Co z poczuciem humoru? Podobno jest dowodem inteligencji.

- Zwierzęta się bawią, a poczucie humoru mogło wyewoluować z zabawowego udawania: gonitwy, zapasów, inscenizacji, udawanej agresji, symulowania strachu, ucieczki. Poczucie humoru pojawia się m.in., gdy widzimy śmieszność w rozbieżności między intencją a możliwością lub skutkiem działania. Np. ktoś chce włożyć do ust jedzenie, a ono mu wypada, albo zderza się ze ścianą, której nie zauważył. Są dowody na występowanie takiego poczucia humoru u innych człowiekowatych: słynna gorylica Koko, która nauczyła się języka migowego, wykonując zadanie przyczepiania etykietek do przedmiotów, robiła kawały opiekunce, celowo nalepiając etykietki nieprawidłowo.

Skoro zwierzęta różnią się stopniem podobieństwem do człowieka, to dlaczego wszystkie miałyby być tak samo chronione przed eksploatacją przez człowieka?

- Nie tak samo, tylko w zależności od zdolności do doznań. Zakres doznań płazów jest niewątpliwie mniejszy niż ssaków, ale nawet w obrębie ssaków potrzeby psychiczne ryjówki są prawdopodobnie mniejsze od potrzeb kota, psa czy świni. Dlatego do prawodawstwa i wszelkich regulacji humanitarnej ochrony zwierząt dobrze nadaje się etyka równego poszanowania interesów zaproponowana przez Petera Singera [australijski etyk, autor słynnej, wydanej w 1975 r. książki ''Wyzwolenie zwierząt''], a nie równych praw podmiotów czy osobników jak w koncepcji Toma Regana [amerykański filozof, autor ''Filozofii praw zwierząt'']. Singer proponuje szanować interesy żaby, ryjówki i szympansa, ale z uwzględnieniem, że są one różne. Natomiast Regan rozciągnął prawa człowieka najpierw na wszystkie ssaki, potem dodał ptaki. A co zrobić np. z niektórymi rybami, jak Mormyridae (mrukowate), które mają wielkie mózgi i potrafią się bawić patykami? Koncepcja równych praw dla wybranych jest niesprawiedliwa i nie ma podstaw naukowych, bo ewolucja nie tworzy ostrych podziałów.

Na małą skalę podejście Regana zastosowali w 1993 r. Paola Cavalieri i Peter Singer, tworząc Projekt Małp Człekokształtnych (The Great Ape Project) - jego celem było rozszerzenie podstawowych praw człowieka na inne człowiekowate, które są zdolne do przestrzegania prostych reguł, są świadome ich łamania i mogą być za to karane. Deklaracja Praw Człekokształtnych (A Declaration on Great Apes), czyli prawa do życia, wolności osobistej i wolności od tortur, podpisali m.in. wybitni prymatologowie Jane Goodall i Toshisada Nishida, wybitni biologowie ewolucyjni Richard Dawkins i Jared Diamond oraz filozofowie Singer i Regan. W 2008 r. parlament Hiszpanii uchwalił prawo do życia i wolności dla małp człekokształtnych, a zakaz eksperymentowania na nich wprowadzono w 2010 w całej Unii Europejskiej. Jest to wyłom w murze oddzielającym ludzi od innych czujących podmiotów, chociaż utrzymuje zasadę klubu uprzywilejowanych, do którego wpuszcza się tylko niektórych.

Proponuje pan pierwszy krok w prawnym uznaniu interesów zwierząt: żeby nie były traktowane jak przedmioty, ale podmioty prawa. Dziś podmiotem są tylko ludzie.

- Warunkiem koniecznym i wystarczającym do przyznania podmiotowości prawnej jest posiadanie interesów. Razem z dr. Tomaszem Pietrzykowskim, filozofem prawa z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, pracujemy nad propozycją przejścia od pustej deklaracji, która jest dziś w ustawie o ochronie zwierząt, że ''zwierzę nie jest rzeczą'', do ich rzeczywistego upodmiotowienia. Proponujemy stworzenie odrębnej kategorii bytów prawnych: podmiotów nieosobowych. Podmiotami osobowymi pozostaliby ludzie i ich organizacje.

Polacy i zwierzęta: ''Pogryźli się obrońcy zwierząt''; ''Co Polak robi z psem na wakacje?''


Trailer dokumentu ''Project Nim'', opowieści o szympansie uczłowieczonym w ramach eksperymentu, a potem zesłanym do ZOO.

Jakie prawa miałyby mieć zwierzęta?

- Na razie bardzo ograniczone. Powinny mieć konstytucyjnie zagwarantowaną ochronę życia i dobrostanu przez ograniczenie zabijania i narażania na cierpienia do minimum niezbędnego dla życia lub zdrowia ludzi. Zapewnienie tej ochrony powinno należeć do resortu odpowiedzialnego za bezpieczeństwo, czyli spraw wewnętrznych, a nie jak obecnie resortu rolnictwa odpowiedzialnego za produkcję żywności. Jako podmioty prawa zwierzęta powinny mieć reprezentanta ich interesów we władzach państwowych, np. w postaci rzecznika praw zwierząt powoływanego przez głowę państwa. Oraz prawną reprezentację własnych interesów przed sądami: kuratorów lub opiekunów. Dziś w imieniu zwierząt występują w sądzie organizacje pozarządowe, ale formalnie to one są ''pokrzywdzone''. W koncepcji podmiotów nieosobowych to indywidualne zwierzęta byłyby pokrzywdzonymi i mogłyby być reprezentowane przez opiekunów.

Równie ważne jak przyznawanie zwierzętom praw jest ograniczenie prawa własności zwierząt. W przypadku zwierząt gospodarskich chcemy zaproponować zamianę własności na ograniczone prawo ich użytkowania. Np. hodowca nie byłby właścicielem krowy, lecz miałby jedynie prawo użytkowania jej i obowiązek zapewnienia jej określonych warunków. Jeśliby umowy nie przestrzegał, traciłby prawo do dalszego użytkowania.

Dziś też, przynajmniej teoretycznie, prawo własności zwierzęcia jest ograniczone. Są np. normy utrzymania zwierząt gospodarskich, zakazuje się okrutnych metod hodowli.

- Ale gremialnie tych przepisów się nie przestrzega. A ''humanitarne'' normy hodowli i zabijania dalekie są od humanitaryzmu. W dodatku nad ich przestrzeganiem czuwa resort rolnictwa, którego troską nadrzędną jest zapewnienie, by ''produkcja zwierzęca'' była jak najtańsza, jak najwydajniejsza i jak najbardziej dochodowa. Dla tego resortu krowa nie jest zwierzęciem, tylko chodzącą wołowiną.

Jeśli zwierzęciu przyznamy podmiotowość prawną, to może powinno odpowiadać za swoje czyny? Czy czekają nas sądy nad zwierzętami?

- Sądy mają sens tylko nad podmiotami, które mają poczucie sprawstwa, odpowiedzialności za własne czyny. Poza ludźmi takimi sprawcami są w jakimś stopniu inne człowiekowate. Chociaż gdyby miały być sądzone, zakres ich poczytalności musiałby zostać dookreślony. Większość innych zwierząt nie zdaje sobie sprawy ze swojego sprawstwa i można je co najwyżej - nieszkodliwie - karać, aby skojarzyły zakazane zachowanie z nieprzyjemnymi skutkami.

Ale w przeszłości bywały sądy dla zwierząt. Zwierzęta - nawet owady! - były traktowane podmiotowo, oskarżane i karane zgodnie z dawnymi, surowymi zwyczajami. Np. Stary Testament (Exodus) zaleca ukamienowanie wołu, który pobódł człowieka. W Europie sądy nad zwierzętami, np. świniami czy psami, które pogryzły ludzi, odbywały się od późnego średniowiecza do XVIII wieku. Milczenie oskarżonych traktowano jako przyznanie się do winy, ale zwierzęta miały obrońców, brano pod uwagę okoliczności łagodzące, i bywały uniewinniane. Chociaż wymierzano też karę śmierci przez powieszenie lub uduszenie - czasem po uprzednich torturach.

Proponujecie pewną ideę, która dziś jest - z wielu względów: mentalnościowych, ekonomicznych, cywilizacyjnych - całkowicie nierealna. Po co?

- W Polsce jest nierealna, ale na forum europejskim niekoniecznie. W krajach Europy Północnej idea pełnego upodmiotowienia zwierząt jest traktowana poważnie, a w Parlamencie Europejskim było znaczące poparcie dla włączenia ochrony zwierząt do europejskiej konstytucji. Pod tym względem Australia i Nowej Zelandia o epokę wyprzedzają naszą część Europy. Niedawny kongres rządzącej Australijskiej Partii Pracy docenił wagę humanitarnej ochrony zwierząt i podjął uchwałę o wyjęciu jej z gestii resortu rolnictwa i utworzeniu nowej agencji federalnej: Niezależnego Urzędu ds. Dobrostanu Zwierząt.

Warto pamiętać, że dzięki internetowi wszystkie rewolucje przebiegają dużo szybciej niż nawet 20 lat temu.

Wprowadzenie do prawa zwierząt jako podmiotów nieosobowych miałoby olbrzymie znaczenie moralne i edukacyjne. Zmieniłoby stosunek do zwierząt i dało szansę na ich realną ochronę przed zbędnym cierpieniem. Dziś wiele, jeśli nie większość osób i instytucji odpowiedzialnych za pilnowanie dobrostanu zwierząt nie traktuje tych obowiązków serio i uważa ochronę zwierząt za fanaberię. Przykładem reakcja prokuratorów, którzy na forach internetowych wyśmiewali zalecenie prokuratora generalnego, by ścigać przypadki sprzecznego z prawem, niehumanitarnego handlu żywymi karpiami przed Bożym Narodzeniem.

 FOT. LUKASZ GIZA / AGENCJA GAZETA*Prof. Andrzej Elżanowski (1950) - zoolog kręgowców, bioetyk, pracownik Muzeum i Instytutu Zoologii, członek Komitetu Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN. Członek Polskiego Towarzystwa Etycznego. Do 1983 r. pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego. Potem, do 1999 r. pracował naukowo i działał na rzecz ochrony praw zwierząt w USA i Niemczech. Autor ponad stu publikacji dotyczących ewolucji ptaków, bioetyki i ochrony zwierząt. Do 2005 r. był członkiem Krajowej Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach

Zwierzęta potrafią:

Mówić:

Gorylica Koko, czterdziestolatka mieszkająca w zoo w San Francisco, zna ok. 2 tys. słów po angielsku i potrafi je wyrazić w języku migowym. Pytana, co się dzieje z gorylami, kiedy umrą, odpowiedziała: ''Idą do wygodnej dziury - cześć''. Podobnie odpowiedział bonobo Kanzi: ''Do czarnej dziury''. Kiedyś Koko przypadkiem obejrzała w telewizji film o polowaniu na goryle. Następnego dnia zobaczyła w gazecie reklamę mięsa w supermarkecie. Wskazała na nią i zamigała: ''Wstyd''

Czytać:

Francuscy uczeni nauczyli pawiany czytać - w pewnym sensie. Bo chociaż pawiany nie rozumiały sensu słów, które im pokazywano, to z trafnością 75 proc. potrafiły wskazać, która zbitka czterech liter jest rzeczywistym słowem, a która tylko przypadkową zbitką. Naukowcy z Uniwersytetu Aix-Marseille we Francji tłumaczą to tym, że pawiany zrozumiały, jakie litery (kształty) w pisanym języku angielskim występują obok siebie, a jakie - nie. I jeśli w jakiejś zbitce obok siebie litery występowały w sposób nieprzystający do poznanych reguł, pawiany oceniały, że to słowo fałszywe. Najzdolniejszy pawian osiągnął trafność na poziomie 90 proc. Naukowcy twierdzą, że podobny mechanizm leży u podstaw nauki czytania u ludzi. To znaczy, że w mózgach małp jest potencjał do nauki czytania. O eksperymencie napisał kwietniowy ''Science''

Przekazywać obyczaje:

Zwierzęta przekazują we własnej grupie z pokolenia na pokolenie pewne obyczaje. Np. szympansy z Parku Narodowego Gombe ''łowią'' termity z termitiery na wędkę z trawy lub gałązki. Matki uczą tej sztuki swoje dzieci.
Grupa makaków japońskich, którą turyści dokarmiali batatami, nauczyła się obmywać je z piasku w wodzie. Angielska biolożka Marian Stamp Dawkins wywołała w grupie szczurów tradycję unikania pewnego rodzaju pożywienia. Tylko jeden raz dodała do niego środek chemiczny, którym szczury niegroźnie się zatruły. Ostrzeżenie przed tym pokarmem szczury przekazywały sobie potem z pokolenia na pokolenie


Fragment dokumentu ''Koko: A Talking Gorilla''.

''Gazeta'' zaprasza do nowej akcji: ''Jak urządzić świat?''Na to pytanie odpowiedział już Ivan Krastev w tekstach: ''Wielki Brat śledzi polityków''; ''Wnuku, dasz dom dziadkowi?''


Materiały do dyskusji na lekcjach na stronach wyborcza.pl/jakurzadzicswiat i na ceo.org.pl/jak oraz na łamach "Gazety Wyborczej".



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.

Zobacz także
Komentarze (31)
Zaloguj się
  • sarka

    Oceniono 117 razy 99

    Bardzo dziekuje za ten wywiad. Ciesze sie niezmiernie, ze w Polsce wreszcie sie cos rusza w dobrym kierunku. Poprosze o wiecej takich i podobnych wywiadow czy tez artykulow. Potrzebne sa bardzo.

  • strix_nebulosa

    Oceniono 88 razy 84

    W cierpieniu zwierzęta są nam równe. I to wystarczający argument, choć wspiera go cała masa innych. Bardzo dziękuję za opublikowanie wywiadu i zwrócenie uwagi na palący problem szowinizmu gatunkowego. Szkoda tylko, że nie wybrali Państwo mądrzejszego tytułu, który nie dałby oponentom powodu do drwin... Krowa jest krową i nie musi być nikim więcej by mieć prawo do życia bez cierpienia.

  • sonia_siemionowna

    Oceniono 72 razy 64

    Każdy, kto je mieso powinien obowiązkowo odbyć kilkugodzinną wizytę w rzeźni.

  • gburiaifuria

    Oceniono 55 razy 49

    Cala sprawa to problem swiadomosci. Dobrze to pokazali Niemcy w obozach koncentracyjnych. Zydow, Cyganow i wszelkich innych gorszych traktowano jako podludzi. My poslugujemy sie taka sama swiadomoscia w stosunku do zwierzat. To po prostu nie sa ludzie, wiec nie ma sprawy. Oplakujemy bestialsko mordowanych w obozach koncentracyjnych ale za rogiem w rzezniach czy na jakichs ohydnych farmach, takich obozach koncentracyjnych dla zwierzat, bestialskie traktowanie zwierzat tylko u niektorych wzbudza uczucia emaptii wiekszosc jest na to obojetna. W kobcu to nie sa ludzie.To jest wlasnie ow szowinizm gatunkowy, ktory wciaz stawia wyzej zycie Adolfa Hitlera, lub zycie jakiegos mordercy i zboczenca od zycia szympansa. I to bez wzgledu ile zla uczynili wyzej wspomniali. Hitler bowiem to czlowiek? Tylko czy naprawde? czy tez czlowiekiem dopiero sie stajemy?

  • oldnick5

    Oceniono 50 razy 40

    wyborcza.pl/1,76842,9869829,Holandia_zakazuje_uboju_muzulmanom_i_Zydom.html
    „GW” podaje: żydowskie przepisy religine oraz muzułmańskie prawo koraniczne wymagają, aby podczas podcinania gardła ostrym nożem zwierzęta były W PEŁNI PRZYTOMNE…
    „GW” przytacza także stanowisko pani Marianne Thieme: …wolność religijna kończy się tam, gdzie zaczyna się cierpienie ludzi lub zwierząt…
    W pełni podzielam ten pogląd holenderskiej posłanki, a bratnim duszom polecam własną inicjatywę: www.remuszko.pl/zwierzeta
    Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : – )
    Stanisław Remuszko
    P.S. Nie pozdrawiam naczelnego rabina Holandii Binjomina Jakobsa, szefa Konferencji Rabinów Europejskich Pinchasa Goldschmidta, imama Mahmuta z wpływowego meczetu El Tawheed w Amsterdamie oraz anonimowych sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, którzy to wyjątkowo bestialskie i okrutne mordowanie zwierząt uznali za legalne „prawo religijne”.
    P.P.S. Poniekąd cieszę się z faktu, że wśród wyznawców religii mojżeszowej jest tak mało zwolenników rytualnego zabijania zwierząt (po mojemu: fanatyków), gdyż w przeciwnym razie poczułbym się zdeklarowanym antysemitą.
    P.P.P.S. Nikt, kto aprobuje „rytualny ubój” albo corridę, nie mógłby być moim przyjacielem ani nawet kolegą. Nikomu takiemu nie podałbym ręki.
    www.remuszko.pl/blog.php/?p=596

  • prawdziwy-bankrut

    Oceniono 34 razy 22

    Artykuł bardzo dobry i daje do myślenia. Warto też zwrócić uwagę na ten cytat: "Stary Testament (Exodus) zaleca ukamienowanie wołu, który pobódł człowieka." Widać jak powstawały "dowody na istnienie bogów" - były tylko ludźkim produktem wyobraźni na danym etapie rozwoju.

  • vdziwny

    Oceniono 16 razy 16

    Akurat na czasie. kiedy toczy się dyskusja na temat rytualnego uboju bydła przez podrzynanie gardła. Biedne te zwierzęta, bo rzatko ktoś się za nimi ujmie.

  • tomgebus

    Oceniono 16 razy 14

    „Często się mówi, że ludzie zawsze zjadali zwierzęta, tak jakby miało to być usprawiedliwieniem dla kontynuowania tego zwyczaju. Zgodnie z tą logiką, nie powinniśmy powstrzymywać ludzi przed mordowaniem innych istot ludzkich, ponieważ także i to robią od najdawniejszych czasów.”
    Isaac Bashevis Singer
    Też żałuję, że tytuł jest taki,który niestety dał oponentom powód do drwin.Już przeczytałem taki jeden "strasznie mądry" i" bardzo śmieszny". Jaki smutny świat stworzyliśmy.. Ponoć jesteśmy najinteligentniejszą formą życia na tej planecie zdolną do kompleksowych uczuć/odczuwania.

  • succuba1959

    Oceniono 25 razy 11

    Ogromnne zainteresowanie argumentem!Jak nam przychodzi myslec to zaczynaja sie schody!Tam gdzie Smolensk,mecczenstwo narodowe,poklosie,nienawisc,rydzyk macierewicz,kaczynski,kosciol,polskosc,mgly,zamachy,glupota.....jest nas pelno,a tu gdzie mowa o prawdziwosci przetrwania.....cisza!Jestesmy tym co jemy,czyli swinia,krowa,kura,jajkiem,owocem ,warzywem,a przede wszystkim woda,no wlasnie,a co bog na to?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX