Zaprzyjaźniony menedżer pracujący w dużej międzynarodowej firmie (nazwijmy go Iks) na potrzeby towarzyskich rozmów wymyślił zasadę (nazwijmy ją prawem Iksa). Jest prosta: nie da się ukarać winnych afery gospodarczej, jeśli masa krytyczna dokumentów, które powinny skontrolować państwowe służby, przekroczy możliwości funkcjonariuszy tych służb.

Idąc tropem Alchemików III RP (przed rokiem, ujawniając mechanizm afery paliwowej, "Gazeta" nazwała tak jej bohaterów), doszliśmy do wniosku, że prawo Iksa doskonale do tej sprawy się stosuje.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej