Ludobójstwo lat 30. i 40. to był zarazem czas paniki ekologicznej. Podczas I wojny światowej załamał się wolny handel, Europa podzieliła się na tych, którym brak żywności, i tych, którzy nią dysponują. Przed drugą wojną światową i w jej trakcie, kiedy zapadały decyzje pieczętujące los milionów, główną troską europejskich przywódców, Hitlera i Stalina, było zdobycie żyznych ziem i populacji, które je uprawiają.

Żeby zdobyć jedzenie

I wojna światowa wskazywała, że podbój terenów uprawnych daje bezpieczeństwo i władzę. Zakończyła się w 1918 r. wraz z nieudaną próbą skolonizowania przez Niemcy Ukrainy, spichlerza Europy. Dla nas "ukraiński spichlerz" brzmi dziwnie - pewnie tak samo, jak za 70 lat będą brzmieć "saudyjskie pola naftowe". Ale w latach 30. wokół tego właśnie koncentrowały się strategiczne debaty w Moskwie i Berlinie. Sowieci mieli Ukrainę, chcieli eksploatować jej czarnoziem, a naziści władający krajem zmuszonym importować żywność chcieli jej dla siebie.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej