O 5 rano 17 września 1939 r. w szkole na przedmieściach Kołomyi szef sztabu naczelnego wodza gen. Wacław Stachiewicz budzi marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego: sowieckie oddziały przekroczyły granicę, atakują strażnice Korpusu Ochrony Pogranicza. Armia Czerwona rozpoczęła inwazję. To koniec Polski dwóch marszałków, Józefa Piłsudskiego i Rydza-Śmigłego.

Urodził się w 1886 r. w miasteczku Brzeżany pod Lwowem. Jego ojciec Tomasz Rydz, plutonowy pionierów pułku ułanów austriackich, pochodził z rodu wiejskich kowali spod Wieliczki; matka, Maria z Babiaków, była córką listonosza, który z czasem został wachmistrzem policji w Brzeżanach. Jej rodzina była prawosławna i dlatego rodzice Edwarda ślub brali w cerkwi.

Narodziny i wczesne dzieciństwo Edwarda Rydza owiane są mgiełką niejasności. W II RP stały się wręcz powodem plotek. Insynuowano, że urodził się jako dziecko nieślubne, owoc romansu panny Babiak i stacjonującego w jej mieście plutonowego. Rodzice pobrać się mieli dopiero, gdy poprawi się ich sytuacja materialna. W innej wersji był nieślubnym dzieckiem zarządcy majątku koło Brzeżan, oddanym jako noworodek na wychowanie Babiakom i usynowionym przez przybranego ojca. Sam Rydz w tych sprawach głosu nie zabierał.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej