Piotr Bojarski: Choć przez powstanie wielkopolskie przewinęły się postaci formatu Ignacego Jana Paderewskiego czy gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego, słabo zapisało się ono w świadomości Polaków.

Prof. Janusz Karwat: Powstanie nie miało szczęścia do swej legendy, bo przyćmiła je wojna z bolszewikami. Do tego w odróżnieniu od Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego, formacji najbardziej inteligenckiej, powstańcami w ponad 90 proc. byli plebejusze, choć nie ludzie prości - każdy z nich czytał niemieckie gazety, przeszedł szkołę aktywności patriotycznej. Powstanie nie miało też szczęścia do literatów, utwory mu poświęcone są raczej średniego lotu.

A może o powstaniu zapadło głuche milczenie, bo wywołali je endecy - polityczni przeciwnicy Piłsudskiego?

Prof. Zbigniew Dworecki: Na pewno. W oczach piłsudczyków było ruchem popieranym przez endecję i chadecję. Podczas zjazdu legionistów w Warszawie w 1925 r. Piłsudski apelował: "Piszcie historię, bo was sfałszują". Od tego czasu uwaga historyków i publicystów skoncentrowała się na Legionach i na wojnie polsko-bolszewickiej.

Cofnijmy się do 10 listopada 1918 r. Z Magdeburga wraca Piłsudski, na ulicach Warszawy rozbrajani są żołnierze niemieccy. Czy wiedział wtedy, co dzieje się w Poznaniu?

J.K.: Tak, choćby od Józefa Jęczkowiaka, pochodzącego z Wielkopolski oficera żandarmerii pruskiej - to on właśnie organizował w stolicy akcję rozbrajania. A potem na polecenie naczelnika państwa udał się do Wielkopolski zakładać rady żołnierskie, aby dzięki nim przejąć władzę.

Z.D.: Przed 1918 r. Piłsudski był w Poznaniu dwukrotnie. W 1901 r. jechał do Londynu na wezwanie Bolesława Jędrzejowskiego ze Związku Zagranicznego Socjalistów Polskich. To był okres strajku dzieci z Wrześni, które nie chciały się uczyć w szkole religii po niemiecku, i czas stawiania w Poznaniu przez Niemców monumentalnych budowli. Musiał sobie zdawać sprawę z wielkiej akcji germanizacyjnej i kontrakcji Polaków.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej