15 czerwca 1934 r. działacz Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów zabija w Warszawie ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego.

Mieczysław Lepecki [adiutant Piłsudskiego] wspomina, że Piłsudski był wstrząśnięty zamachem. Gdy przyjechał ze szpitala gen. Składkowski z wiadomością o zgonie ministra, nie przyjął go.

Przyjął natomiast premiera Leona Kozłowskiego, który, jak zapisał Lepecki, na konferencji przedstawił "pewien projekt i uzyskawszy nań zgodę, zaczął go od dnia następnego realizować". Kiedy późnym wieczorem Lepecki wszedł do pokoju Piłsudskiego, usłyszał: "Ja nic nie mam przeciw tej waszej czerezwyczajce, ja się na tę waszą czerezwyczajkę na rok zgodziłem".

Na wzór Dachau

Czerezwyczajka, na którą Piłsudski się zgodził, to utworzenie miejsc "odosobnienia nieprzeznaczonych dla osób skazanych lub aresztowanych z powodu przestępstw". Kierowane tam miały być osoby, "których działalność lub postępowanie daje podstawę do przypuszczenia, że grozi z ich strony naruszenie bezpieczeństwa, spokoju lub porządku publicznego". Wystarczało więc tylko przypuszczenie.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej