"Gazeta": Przed zbliżającą się wizytą Jana Pawła II w Grecji część prawosławnych duchownych i świeckich wiernych gwałtownie protestuje, domagając się jej odwołania. Mnisi z góry Atos wezwali do modłów w tej intencji. Dlaczego prawosławie tak nie lubi Papieża?

Arcybiskup Jeremiasz: To nieprawda, że prawosławie nie lubi Papieża. Papież jest patriarchą Rzymu, przez długi czas był uznawany przez cały Kościół za pierwszego pośród innych, równych sobie, patriarchów. Optyka łacinnika i chrześcijanina wschodniego jest różna: teolog czy wierny zachodni skłonny jest do opinii, że papież zawsze był pierwszym i nieomylnym; w optyce prawosławnego papież był jednym z najważniejszych biskupów nie w sensie sprawowania jakiejś władzy, ale poprzez fakt zasiadania na stolicy biskupiej w sercu Imperium Rzymskiego. Traktowano go na równi z każdym innym biskupem - jeśli był to człowiek święty, to go czczono; jeśli popełniał błędy, to mu je wytykano, czasem poddawano ostrej krytyce. O negatywnym stosunku Wschodu do instytucji papiestwa można mówić dopiero od połowy IX w. Wtedy biskup Rzymu zgłasza żądania jakiejś szczególnej roli. To był dla Wschodu szok.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej