Posłuchaj wersji audio:


Rozmowa z Carlem Cederströmem* i André Spicerem**

AGNIESZKA JUCEWICZ: Wellness to choroba? A myślałam, że zdrowa dieta, ruch i optymizm to dobra rzecz.

CARL CEDERSTRÖM: Kilka lat temu spotkała mnie przykra sytuacja. Stałem na przystanku autobusowym w Sztokholmie, czekałem na autobus, paląc papierosa...

Palił pan?!

C.C.: Zgroza, prawda? Dziś już nie palę, ale wtedy jeszcze tak. No więc stałem na tym przystanku, paliłem, a na smyczy trzymałem psa. I nagle podeszła do mnie kobieta i zrobiła mi karczemną awanturę o to, że palę przy psie. Nie wiem, czy bardziej była wzburzona tym, że skazuję biedne zwierzę na rychłą śmierć wskutek biernego palenia, czy tym, że stanowię kiepski wzorzec dla innych, wliczając psa, oczywiście.

Zareagował pan jakoś?

C.C.: Nie. Zamurowało mnie, ale w duchu przyznałem jej rację. Czułem się okropnie winny. Dopiero gdy ochłonąłem, doszedłem do wniosku, że to poczucie winy wynikające ze "złego" prowadzenia się towarzyszy dziś wielu ludziom. I nie chodzi tylko o palenie czy picie. Cierpimy, bo zjemy kawałek czekolady, opuścimy trening albo nie mamy wystarczająco optymistycznego stosunku do życia. Tu już nie chodzi o zwykłą dbałość o zdrowie. Dziś to moralny obowiązek. A ja bym dodał: nowa ideologia.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej