PROF. MIROSŁAW HANDKE: Zgodziłem się na rozmowę, choć obiecałem sobie, że po przykrych doświadczeniach żadnego wywiadu "Wyborczej" nie udzielę, bo byliście nieprzychylni moim działaniom, a najbardziej zabolał mnie zarzut, że chcę, żeby wszystkie szkoły były wyznaniowe. Ale po tym, co rząd chce zrobić z edukacją, widzę w was sprzymierzeńca w jej obronie.

JUSTYNA SUCHECKA: Dopiero teraz pan uznał, że źle się dzieje?

- Wiedziałem od razu, że to idzie w złym kierunku. Już samo hasło wyborcze "zlikwidujemy gimnazja" budziło mój niepokój.

A mimo to zagłosował pan na PiS!

- Jestem sierotą po PO-PiS, to jest to, o czym marzyłem i co nie wyszło.

Chwalę PiS za wiele rzeczy i zagłosowałem, bo byłem przekonany, że akurat likwidacja gimnazjów będzie tylko obietnicą wyborczą, a realizacja projektu jest nierealna. Wierzyłem też, że krakowscy profesorowie Ryszard Legutko i Andrzej Waśko, którzy ewidentnie inspirują cały ten projekt, nie będą rządzili polityką edukacyjną PiS. Ich wizja szkoły to szkoła zdominowana humanistyką, nieważne są nauki, które my określamy wyjątkowo nietrafnie jako "ścisłe", a chodzi o nauki w sensie science. I ta wizja dominuje teraz w partii.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej