ADAM MICHNIK: W Europie jesteś uważany za nacjonalistę.

ALEKSIEJ NAWALNY: W Rosji również wielu mnie za takiego uważa. To głównie ci, którym komfortowo się żyje w świecie ideologicznych sztamp. Są tematy, które w kręgach liberalnych uważane są niemal za tabu. Np. problem migracji. Rosja powinna wprowadzić wizy dla obywateli krajów Azji Środkowej i surowo kontrolować migrację ekonomiczną.

MICHNIK: A teraz nie ma wiz?

NAWALNY: Nie. I cały mój nacjonalizm w tej kwestii polega na tym, by wizy wprowadzić, m.in. po to, by można było przestrzegać praw imigrantów. Dopiero kiedy zaczniemy kontrolować ich napływ, będą zmuszeni do tego, żeby mieć pozwolenie na pracę i ubezpieczenie zdrowotne. Jeśli będą potrzebowali pomocy medycznej lub prawnej, będą mogli na nią liczyć. Dziś panuje kompletne bezprawie. Przypuśćmy, że nielegalny imigrant na budowie traci rękę. I co, ma umrzeć pod płotem? Nikt go nie będzie leczyć.

Generalnie uważam, że trzeba rozmawiać z nacjonalistami i zmieniać ich poglądy. Nacjonaliści w Rosji nie zawsze reprezentują wyraźną ideologię. Oni po prostu widzą jakąś niesprawiedliwość, a ich odpowiedzią staje się agresja przeciwko ludziom o innym kolorze skóry. Trzeba im tłumaczyć, że problemu nielegalnej migracji nie rozwiąże się biciem, że są inne, demokratyczne metody. Np. przywrócenie realnie konkurencyjnych wyborów, dzięki którym będziemy mogli przepędzić oszustów i złodziei bogacących się na nielegalnej migracji. Wiele sił na to straciłem.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej