Polska. Kraj Januszów. Wszyscy tu mówią o Januszach, w tym kraju Januszów. Ci-którzy-się-za-Januszów-nie-uważają o Januszach mówią tylko z pogardą. "Wąsate Janusze jadą na lotnisko, pewnie wycieczka all inclusive do Hurghady, pewnie narobią siary w samolocie, zeżrą wszystko ze szwedzkiego stołu w hotelu i pijane do basenu nasikają".

Tak, bo jak wygląda taki Janusz idealny? Przytaczam dla porządku: ma wąsy, najlepiej, żeby łysiał, ale zaczesywał, ma włochate łapska i brzuszysko spore, nosi podkoszulki, na ramiączkach najchętniej, a jeszcze chętniej z jakimś debilnym napisem po angielsku, którego Janusz nie rozumie, typu "I'm too sexy for this shirt". Może być to również napis polski, typu "Piwo ukształtowało to wspaniałe ciało". Albo międzynarodowy, jak "Sex instructor".

Janusz nosi sandały lub klapki, koniecznie na stopy w skarpetach.

Grażyna, memowa towarzyszka Janusza, ma włosy w tapirze albo ondulowane. Jest krępa i przysadzista, stopy ma wetknięte w klapki z koturnem podnoszącym piętę. Objuczona jest milionem toreb z zakupami i wielką torebką.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej