Pogrzeb Anny Kurskiej. A na nim osobistości z różnych stron: Kaczyński, Michnik, Wałęsa, Gwiazda...


Mama niemal całe dorosłe życie spędziła w Gdańsku, ale nigdy nie poczuła się tu u siebie. Nigdy nie uznała za własne kulturowego dziedzictwa hanzeatyckiego "Freistadt", a zachwycająca nas - jej synów - pruska architektura naszego miasta Mamie wydawała się nazbyt obca - germańska. Nosiła w sobie sieroce piętno wykorzenienia, typowe dla milionów przesiedleńców zza Buga.

Urodziła się bowiem we Lwowie, a swoje serce zostawiła na Ukrainie, w majątku Koszyłowce koło Jazłowca na Podolu. To tam była jej arkadia, to tam upłynęło pierwsze dziesięć lat jej beztroskiego dzieciństwa, to tam zawsze chciała powrócić.

Przez całe życie słyszeliśmy z bratem, że wszystko na Podolu było najlepsze. Największe śniegi, najwyższe świąteczne choinki, najżyźniejsze pola, najbogatsze w ryby stawy, najpiękniejsze góry, soczyste owoce i rasowe konie.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej